Posty otagowane ‘herbata

10
lut
08

Korespondencja, a raczej jej próba xD

No i znów nawrót choroby. Yh. Jutro nie idę do szkoły, a szkoda bo nie chce mi się już siedzieć w domu. Aczkolwiek.. Może jeszcze ponadrabiam trochę zaległości książkowe.

Piątek. Cóż o piątku. Zadziała sie nieprzyjemna rzecz nad którą nie będę sie rozwodzić bynajmniej z dwóch powodów: po pierwsze- nie jest godna uwagi i myślę, że niepotrzebnie o niej wcześnie wspomniałam, po drugie- napominam o niej w tej chwili tylko z jednego powodu, a mianowicie żeby odklepać wszystko, co się zadziało tego dnia. Po prostu chodzi o niepomijanie rzeczy.  Whatever. Chciałam iść na próbę- nie poszłam. Ale nie. Generalnei cały dzień miałam wyśmienity humor ;D i Mało tego! Polepszyły mi go pewne dwie Panny, które prawie- niespodziewanie złożyły mi wizytę ;D

Ale i tak jestem im szalenie wdzięczna za fatygę, jaką mi okazały ;D

A to było tak… Właśnie siedziałam przed telewizorem wierząc i będąc pogodzoną z myślą, że nic się już nie zdarzy tego dnia, który z resztą dobiegał  końca. W przedpokoju błyskała przepalająca się żarówka. Odwróciłam od niej wzrok i  ze znudzeniem wbiłam go w ekran. Drrrr drrrrr. “Oo… Wibracje. Szkoda, że nie ma tu Oli…” (ah te lekcje religii ;D) Biorę do ręki obdrapaną komórkę. Panna Natalina: “Jedziemy do bety”.Cóż to zagadkowa wiadomość, o tak dziwnej godzinie. (tak, tak) Moja logika, moja jakże lotna i sama w sobie logiczna logika podsunęła mi myśl, iż może owa Panna zawita do mnie tego wieczoru i bynajmniej nie sama. A to z kolei podpowiedziała mi, nikt inny, jak ta sama zadziwiająca logika! “jedzieMY do bety”! (tak, tak moi drodzy) Targana uczuciami niepewności oraz wzbierającej w moim sercu niezmiernej radości! Postanowiłam czekać. Cały czas ukratkiem zerkałam przez okno. Jakby się zjawili, chciałam być gotowa, jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek gotowości będąc w papciach, piżamie i ciepłym szlafroku. No i zjawiły się. Otworzyłam drzwi i te tam wszystkie ceregiele, panna Aleksandra rzuciła się na mojego kota, a panna Natalina wydała się onieśmielona wręcz moim psem xD Zrobiłam herbaty, poszłyśmy do mnie do pokoju i się zaczęło. (Może zauważyliście, że tak przyspieszyłam, ale tak sobie pomyślałam, że jeżeli ktoś to czyta ,to w końcu prędzej czy później chyba mu się odechce ze względy na długość notek. A  z resztą. Nieistotne xP) Powrót do przeszłości. ^^ Całkiem śmiechowo, jak zaczęłyśmy wspominać pierwsze chwile, odkąd się poznałyśmy. Wszystkie te zabawne incydenty, spostrzeżenia. Ah, uśmiałyśmy się. Ale te nasze ‘przygody’ opiszę najwyżej innym razem ,jeżeli w ogóle. Po jakimś czasie Natalka i Ola opuściły mój dom. Ah, jakże miłą prawieniespodziewajkę mi sprawiły ;D

Sobota. Cóż w sobotę. W sobotę otóż nic się nie działo. Spokojniuchno. Leżałam w łóżku, czytałam książkę i popijałam herbatą.

W niedzielę? Po nocnym prawieuduszeniusię, mama zadecydowała ,że w poniedziałek zostaję w domu. Bombastycznie. Musiałam wobec tego wymyślić sposób ,aby przekazać Oli książki, jakie mi zostawiła. Mój braciszek akurat wybierał się w tamte okolice więc poprosiłam go odrobną przysługę (oczywiście nei za darmo, gdyż ja mu musiałam w ramach zapłaty pokombinować coś na jakże nam wszystkim znanym portalu- epuls xP). Tomasz ubrał się należycie do tego zadania, wziął książkę i zaczął szykować rower, a mi przyszedł do głowy pewien pomysł. Pierwszy raz w życiu miałam gońca! Najprawdziwszego na świecie gońca! I jakże bym mogła nie skorzystać i nie poczuć się choć przez chwilę jak ta pani z dawnych czasów, kiedy to nie było faksów, maili ,telefonów. Tak więc wyskrobałam do Olki list ,haha xD Później, co prawda dostałam smsa mniej więcej takiej: Beata czy cie pojebało doszczetnie? xD Odpowiadam: Tak. Już mi odbija od tego siedzenia w domu xP cóż więcej. To chyba była jedyna atrakcja tego dnia xP Trzeba się cieszyć z drobnostek, a w razie nudnego dnia, dostarczać sobie jakichś rozrywek albo chociaż pseudorozrywek, nie? xD

Mama kupiła ciasta. Dużo ciast. I Beatka zjadła. Dużo zjadła. I ma pełny brzuszek, hihihi.  -uwaga- to moje drugie ja.

 Mam pogryzione nogi, bo mam zwyczaj ich wystawianie ,kiedy śpię. Cóż, mój kot- Ciciuch ,ma dosyć nieprzyjemny zwyczaj ich gryzenia.

No i na koniec dnia Beatka z Olą sprawiły sobie rozrywkę w postaci komentowania zdjęć Tomaszkowi xD Już nas chyba poźrebiło do końca.

Okej. Na zdjęciu macie tego mojego małego skurczybyczka w postaci Cicia. Zobaczcie jego kły!

p1020202.jpg