08
lut
09

po włosku.

Wczoraj powrócona zostałam z kraju pizzy i zapijaczonych pięcioletnich dzieciaczków. Piździło jak chuj przez 4 dni, żyletki wbijały się w twarz, było zimno jak cholera, ale… było zajebiście ;D

No i pięknie ładnie. Spędziłam kilka przecudnych dni, śmigając jak głupia po stokach, ze wspaniałą ekipką, zajadając włoskie amuuu, oglądając filmy, dostając Jakubem w plecy, chłepcząc Bombardini, śmiejąc się, tarzając po śniegu, robiąc zdjecia, cytując Kowalskiego, dając wbijać się łóżkowym spręzynom we wszystkie części mojego ciała, pijąc czekoladę, spoczkująć, takżetegując, rżąć, wypatrując niebieskich gaci, śpiewając hotandcold, pieprząc, tuląc krasnala, gramoląc się pół kilometra z górki do sklepu po coś mniam i wdrapując się pół kilometra pod górę, wciskając mamie klozetowej cztery rolki papieru toaletowego, rozmyślając o miłych rzeczach i zajadając banany w czekoladzie. Było bosko ;D

duuzymix2


0 Odpowiedzi do “po włosku.”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz