Oprócz tego, że dręczą mnie cichutkie wyrzuty sumienia odnośnie mojego błogiego lenistwa, podczas gdy powinnam zrobić coś ze sobą ,a konkretniej zająć się czymś bynajmniej konstruktywnym (uwaga, oto i słowo ,które zakasowało społeczność forum gimnazjum nr 18 reagujące na wyraz ’konstruktywny’ pytaniem ‘a co to za język?’. Panie Boże daj cierpliwość), to jest całkiem sympatycznie. Kilka rzeczy mi się poukładało, jem jogurt truskawkowy, zapijam kakaem, w tle lecą Pixies ,zaraz się pożygam i jest fajnie.
Wczorajszy dzień krejzolsko spędziłam z dziewojami jeżdżąc sobie autobusami róźnej maści po Gdańsku i jego okolicach,malując w tych magicznych pojazdach różne rzeczy (kalambury rządzą) i co chwile coś jedząc. Sympatycznie. Poza tym śpiewałam w kościele, gdzie mi coś nie coś odmarzło. Nie wiem czemu, ale dokładniej nie chce mi się tego opisywać xP
Co do dnia dzisiejszego . Obejrzałam po raz któryś The Holiday, czyli jedną z dwóch komedii romantycznych, które lubie. Bardzo lubie i które wprawiają mnie w dobry nastrój.
Patrzę się w sufit. Nic nie robię. Niewiarygodne.
Wbrew pozorom tytuł nie jest przypadkowy. Nie jest on typowym moim wydzimisiem żeby walnąć jakiś tytuł byle jaki, ot aby był.
Okej.
Macie teraz czas na zinterpretowanie go po swojemu. Korzystajcie bo zaraz pozbawie Was tej zajebistej przyjemności możliwości inerpretowania czegoś jorself i te sprawy.
Dobra. Tytuł znaczy ni więcej ni mniej jak ’powrót do przeszłości’ a raczej ’powrót przeszłości’ ,bo nie zamierzałam do niej powracać. A ona bezczelnie wtargnęła. Wtargnęła przeszłość o której już nawet nie myślałam ,że może wrócić. Wtargnęły tamte pragnienia. Nie potrafię stwierdzić czy to makabrycznie czy rewelacyjnie, bo kto to może wiedzieć. Z resztą nigdy nie wiemy, co będzie konsekwencją tego czy innego zdarzenia, bo zdarzenie na pozór niekorzystne może być przyczyną zdarzenia ,które będzie zajebiście korzystne więc no… W sumie to jak na 21 minutę po godzinie 21 jestem zadowolona z jej powrotu. I ciekawa jestem dalszych wypadków z serii: “Jakież to życie przewrotne i pełne ironii”.
A co do przewrotu w przód. Wiadomo wiele rzeczy toczy się dalej ,nabiera rozpędu, a my czekamy na rozwój wydarzeń.
Mam cholernie smutna wiadomość. Niestety nie jest to oryginalny zapis, bo w trakcie pisania odłączyli mi prąd na ułamek sekundy, co wystczyło aby nie zapisała mi się cała nota. Ubolewam nad tym ,bo będąc przez chwile w mojej wysokiej formie intelektualnej (pośmiejmy się chwilę razem) w akapicie wyjaśniającym ’przewrót w tył’ błyszczałam nietuzinkowymi porównaniami i metaforami, które poszły w pizdu wraz z zasilaniem. Wiecie, nie byłabym tak wkurzona jak jestem gdyby to zdarzyło się raz a nie 3 razy w ciągu 10 minut, a ja się musiałam babrać w jakichś kabelkach od netu żeby takowy zaczął działczyć. Mówię Wam, przednia zabawa.
A i generalnie jestem zła. Tak zapamiętajcie to sobie, bo to obwieścił mi dzisiaj prywatny demoralizator xP bo Wy tego poprostu jeszcze nie widzicie xP
no i jutro też zamierzam robić nic. do diabła z tym wszystkim. mam wolne i tyle.
Opcja ’pozytywne myślenie’ włączona.
Ahoi.
Najnowsze komentarze