Archiwum dla luty 6th, 2008

06
lut
08

Za Pan brat z kolegą Kaszelem.

22.22- taak. Nie mogę spać przez mojego chorego przyjaciela- Kaszela, więc co robię? Wchodzę na bloga i piszę. Jakby to w czymś mi miało pomóc xP

Jestem chora. To znaczy kaszlę, nic po za tym. Ale kaszel ten nie pozwalał mi spać wczoraj do 4 nad ranem, co nie było bynajmniej przyjemnym doświadczeniem. Jutro idę do szkoły, mają być jakieś warsztaty, które mają nam pomóc w określeniu planów co do naszej przyszłości. Ciekawie.

 5 dni bez szkoły- jak to szybko minęło. Nie chcąc zmarnować czasu, jakim zostałam obdarowana, przeczytałam kilka książek dotyczących spraw bynajmniej nieprzyziemnych. Wierzcie mi, po trzech takich książkach mam nasrane w głowie, nie wiem co myśleć i w ogóle nie mogę się skupić. No bo wiecie, dawno nie naszło mnie na filozofowanie, więc musiałam poczytać czyjeś myśli, no i tak to zapotrzebowanie na komplikowanie sobie życia i szukanie pytań na dręczące mnei pytania się zakończyło. Chaosem. Może dlatego ,że jestem chora. Boli mnie głowa i kaszle średnio co 10 sekund. Przednia zabawa. Już piąty dzień. Idzie się zastrzelić.

Pomyślałam sobie ,że może pododaje jakieś zdjęcia, aby było ciekawiej i tak zrobię. Od następnego wpisu.

Urzekła mnei ta piosenka. Nie dość, że tekstem to i cudownym dla uszu głosem Pana Buckleya. A oto i jej tłumaczenie na jakże piękny nasz ojczysty język.

Mimo wszystko lepiej mi brzmi po angielsku, no ale.  Jeśli wstawię ten tekst tu po polsku będę wiedzieć, że każdy go zrozumiał. Lecz nie będę miała pewności, czy w każdym tego słowa znaczeniu. A raczej znam odpowiedź.

Wyglądając przez drzwi widzę deszcz padający na pogrzebowego żałobnika
W powstałej paradzie zasmuconych krewnych, zapełnionej, jak ich buty wodą
I może jestem za młody, by utrzymać dobrą miłość z dala złej drogi
Lecz dzisiaj, jesteś w moich myślach więc nigdy się nie dowiesz…

Kiedy jestem załamany i głodny Twej miłości, bez szans by to nakarmić
Gdzie jesteś dziś, dziecino, wiesz jak mocno tego potrzebuje
Za młody by wytrzymać i za stary by po prostu uwolnić się i biec…

Czasami człowiek traci głowę, czuje wtedy że powinien posiadać swoją radość
Za bardzo oślepiony by dostrzec zniszczeń jakich dokonał
Czasami człowiek musi się przebudzić by odkryć prawdę, nie ma nikogo..

Więc poczekam na Ciebie… I będę płonął.
Czy kiedyś zobaczę Twój słodki powrót?
Oh, czy kiedykolwiek się nauczę…

Oh kochanku, powinieneś przyjść
Bo nie jest za późno…

Samotny jest ten pokój, łóżko gotowe, otwarte okno wpuszcza deszcz do środka
Płonący w rogu to samotny człowiek który marzył o Tobie z razem nim
Moje ciało się przekręca, tęskniąc za snem który nigdy nie nadejdzie.

To nigdy się nie skończy, moje królestwo za pocałunek nad jej ramieniem
To nigdy się nie skończy, Wszystkie me bogactwa za jej uśmiechy kiedy śpię tak miękko obok niej
To nigdy się nie skończy, Krew moja za słodycz jej śmiechu
To nigdy się nie skończy, Ona jest łzą na zawsze uczepioną mojej duszy…

Dobrze, może jestem za młody,
by utrzymać dobrą miłość z dala złej drogi

Oh… Kochanku, powinieneś przyjść
Bo nie jest za późno…

Dobrze, jestem za młody by wytrzymać
I za stary by uwolnić się i biec
Zbyt głuchy, niemy, i ślepy by dostrzec zniszczeń jakich dokonałem
Słodki kochanku, powinieneś przyjść
Oh, miłości dobra, czekam na Ciebie..

Kochanku, powinieneś przyjść
Bo nie jest za późno…