08
lut
09

po włosku.

Wczoraj powrócona zostałam z kraju pizzy i zapijaczonych pięcioletnich dzieciaczków. Piździło jak chuj przez 4 dni, żyletki wbijały się w twarz, było zimno jak cholera, ale… było zajebiście ;D

No i pięknie ładnie. Spędziłam kilka przecudnych dni, śmigając jak głupia po stokach, ze wspaniałą ekipką, zajadając włoskie amuuu, oglądając filmy, dostając Jakubem w plecy, chłepcząc Bombardini, śmiejąc się, tarzając po śniegu, robiąc zdjecia, cytując Kowalskiego, dając wbijać się łóżkowym spręzynom we wszystkie części mojego ciała, pijąc czekoladę, spoczkująć, takżetegując, rżąć, wypatrując niebieskich gaci, śpiewając hotandcold, pieprząc, tuląc krasnala, gramoląc się pół kilometra z górki do sklepu po coś mniam i wdrapując się pół kilometra pod górę, wciskając mamie klozetowej cztery rolki papieru toaletowego, rozmyślając o miłych rzeczach i zajadając banany w czekoladzie. Było bosko ;D

duuzymix2

19
sty
09

przebudzenie

na szczęście przebudziła się w dobrym momencie- kiedy jeszcze nie było za późno.

rozsądek. jeszcze żyje.

w takim razie nie chcę doczekać jego śmierci.

05
sty
09

zakpił, zdeptał i wyszczerzył zęby. zdarza się.

Znowu to zrobił. Zakpił, zdeptał i wyszczerzył zęby. Spojrzałam mu w oczy. Nie mogłam uwierzyć, w to co się dzieje, bo już zdążyła mnie opętać tak słodka naiwność. Oszukana. Znowu.

Miało być lepiej- nie jest.

Coś miało początek- lecz końca nie dane mi było zobaczyć. (Dobrze i źle zarazem)

O losie, a ty zaś rzekniesz : Zdarza się.

Nie, ty sobie też nie żałuj.  Ironio.  Nie żałuj. Popastw się trochę. Niech mi znowu wszystko przeleci przed nosem, niech mnie znowu wszystko podniszczy. Co ci szkodzi. W końcu to tylko człowiek.

Nienormalna.

I znów ten wyrzut. Głupia. Głupia. Głupia. I nienormalna.

“za dużo widzisz”

tak, za dużo widzę. niech mi ktoś wydłubie oczy.

25
gru
08

00:03

Siedzę i nie mogę spać. Dzisiaj przeczytałam więcej, niż kiedykolwiek w tym roku szkolnym. Wreszcie mam czas na to, żeby się zatrzymać. Nie wiem do końca, jaki będzie to miało na mnie wpływ. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, iż jest to już któraś z rzędu noc zaliczana do kategorii niedokońcaprzespanych to… No właśnie. Siedzę i myślę. Siedzę i myślę o tym wszystkim co się zdarzyło ostatnimi czasy. Taki mały powrót do przeszłości. Co mnie gnębi? Czy na pewno jestem taka, jaka jestem. Czy nie udaję. Bo czy może być coś gorszego w tym aspekcie niż udawanie przed samym sobą? Może jestem taka, jaką postrzegają mnie inni ludzie, taka jaką oni chcą mnie postrzegać, a może jestem kimś, to znaczy staram się być kimś kim nie jestem, a kim chciałabym być. Jaka jestem naprawdę? Zdałam sobie znowu sprawę, że jest to bynajmniej pytanie wyjściowe, gdyż nie znając odpowiedzi na nie, nigdy nie będę w pełni rozumieć, tego co się dzieje wokół mnie i co również dotyka mojej osoby bezpośrednio. Chcialabym to wiedzieć. Czy potrzebne są na to jakieś testy, próby?

Cały czas mam wrażenie, że się oszukuję. Może brakuje mi swojego rodzaju spontaniczności i przez mój zwyczaj analizowania wszystkiego nagle wszystko wydaje mi się jedną wielką grą i sceną. Jednak mając takie pojęcie życia muszę też przyznać, że jest to pewnego rodzaju złudzenie, iluzja. Nie możemy mieć na wszystko wpływu, jednakże… to, na co mieć wpływ możemy jest do bólu ograne. Ograne perfidnie.

teraz z kolei czuję, że coś mi przysłoniło oczy.  lecz jednocześnie coś w głębi domaga się uznania przedstawionych wcześniej racji.

dziś w nocy jestem ślepa. z predyspozycjami do cudownego przejrzenia. trzeba mi cudu.

21
lis
08

Ostatni Dzień.

Ostatni Dzień. Tak, Ostatni Dzień w mojej klasie. Kochanej klasie 1 E. Nie wiem czy ktokolwiek z Was będzie to czytał, ale chcę Wam jeszcze raz bardzo podziękować za to, że Ten dzień był właśnie Takim dniem. Dziękuję. Będę Waszym duchem, małym humanistycznym uśmiechniętym duszkiem, który będzie Wam zawracał głowy na fizyce i chemii ;D

Wiele to dla mnie znaczyło i dlatego jeszcze raz dzięki ;)

 

No dobra, a teraz hm… Od poniedziałku zacznie się na pewno następna pewnego rodzaju przygoda. Poznam nowych ludzi, może na początku być trochę ciężko, ale mam nadzieję, że to nie potrwa długo. W tej chwili pragnę, aby nigdy w życiu nie żałować tej decyzji. Nie chcę być przegraną i mam nadzieję ,że nią nie będę- po prostu mam nadzieję ,że podjęłam dobrą decyzję. Wszyscy mówią, że tak. I ja również tak myśle- w końcu po długich rozważaniach i wątpliwościach.  Z resztą chyba pierwsza reakcja jest najważniejsza, a było nią odeeetchnięcie z ulgą (ogromną ulgą_ na wiadomość ,że udało się wywalczyć to przeniesienie. Wiecie, trudno wyrazić emocje ,gdy odczuwa się równocześnie i radość i smutek, jednak w pewnym momencie jedne wzięły górę nad drugimi. Np. podczas tej mojej “mowy” na chemii. Cholera, a miałam się nie rozklejać. Jednak nie żałuję. Byłam sobą, byłam prawdziwa i zawsze starałam się być dla Was Tą Prawdziwą. Później już ostatnie minuty na języku polskim, cieszyłam się straszliwie ;D I ten humor pozostał mi do teraz mimo, że znowu wlazłam w gówno (”Niech będzie z Tobą, Kasiu xD”) i oby i tym razem na szczęście. Nie sądziłam, że już aż tak się do Was przywiążę po 3 miesiącach, a jednak. LooFfKaam Was xD I zawsze będę Waszym dobrym duchem, małym humanistycznym uśmiechniętym duszkiem, który będzie Was nawiedzał i wspierał na sławnych lekcjach fizyki z Zombie ^^

Trzymajcie się i życzę Wam wszystkim powodzenia. I Kaśka Ty też się trzymaj ,bo zaliczasz się do Wszystkich, także spróbuj mi się nie trzymać to zobaczysz ^^

Cholera brzmi to trochę tak, jakbyśmy się już mieli nigdy nie zobaczyć, a przecież widzimy się w poniedziałek! Ale to tylko o jednym świadczy… ;)

 

Uśmiechnięta i szczęśliwa gotowam ja jest na nowe wyzwania i…poniedziałek.

Ahoi!

09
lis
08

powrót.

 

No, sporo nie pisałam. Po długich przemyśleniach doszłam do wniosku ,że nei będę opisywać moich wakacji, bo po pierwsze za dużo by było do opisywania, a nawet odważę się stwierdzić, że nie dałoby rady tego wszystkiego opisać, po drugie jest listopad a ja bym miała pisać o wakacjach… tak więc darujmy sobie. Miałam zajebiste wakacje- tyle będzie musiało starczyć.

Zaczął się rok szkolny, nowy. Co prawda zaczął się 2 miesiące temu, ale dopiero teraz zebrałam się żeby napisać.

Tak więc… Nowa szkoła, nowi ludzie i nowe rozczarowania. Może brzmi to cholernie pesymistycznie, ale cóż. Takie były te dwa miesiące, nie będę ukrywać, bo po co. Mam wszystkim moim znajomym wkręcać, jaką to mam zajebistą klasę, jak mi dobrze i że gimnazjum było gównem w porównaniu z tym, kiedy to nie prawda. Klasa hm… myślałam ,że będzie lepiej. Nie jest tragicznie, ale mogłoby być zdziebko inaczej. Dobrze mi nie jest z kilku powodów m.in. czuję ,że nie znajduję się w odpowiednim miejscu dla mnie- totalna humanistka w biolchemie- zapowiadało się ciekawie, ale żeby aż tak -.- To nie na moje zdrowie. Jest 100 razy ciężej niż w gimnazjum i każdy dzień jest walką o nieutracenie siebie. O nie zaginięcie w tym wszystkim, bo trzeba pozostać wiernym sobie- to takie trudne. Bardziej niż przypuszczałam. Październik był miesiącem strasznym- nie będę ukrywać i przeczyć temu. Totalny dół. Beton. Mur. Kaplica. I żądanie uśmiechu. Ile można udawać? Jak długo trzeba być wbrew sobie i czy jeśli podejmę z tym walkę, to czy wygram?

A ty rób swoje- wiem, wiem, doskonale wiem, ale to trudne. Nie zważać na nic i robić swoje, to co do mnie należy. Z drugiej srony nikt nie powiedział ,że będzie łatwo. Ale mogło by być odrobinę przystępniej. I żebym nie była w tym wszystkim sama, bo to najgorsze. Nie chce być już sama. Nie chcę.

No dobra… Ale dosyć przemyśleń i trucia. Miałam niby streścić ten okres czasu więc streściłam, ale muszę się wziąć w garść- wiem. I tego się trzymajmy. A może by tak mały skrócik?

 

x

I co kolejno się działo.. Ano. Najpierw zlocik klasowy we wrześni, a potem, dokładnie tego samego dnia, koncert Pawilonu z Natką ^^ Nadarzyła się później króciótka sesyjka z Olą ,a później poeciała już Sweet Szesnastka Natalinki xD Następnie jedna z najowocniejszych sesji z Moną ^^ I dzisiejszy dzionek z Kasią. Na fortach ;)

 

I jeszcze kilka.

y

I to by było na tyle.

04
sie
08

wakacje.

jak wakacje to wakacje. blog bynajmniej zawieszony do września.

wtedy przyjdzie czas na rozpamiętywanie.

08
cze
08

You come through

Dzień piękny i słoneczny. Doprawdy nie ma lepszej pory na siedzenie w domu, słuchanie muzyki i bezmyślne wgapianie sie w monitor czekając na… coś.

Tak sobie myślę, że dzisiaj zajmę się niczym. Totalnie niczym. Co najwyżej moją egzystencją i trwaniem, ot co. Posiedzę w domu, może trochę na słońcu, poczytam Wywiad z wampirem (doprawdy jestem pod wrażeniem tej książki), po prostu. Będę robić nic. Myślę, że mi się trochę należy.

Kochana P.J.

Hah no i nie napisałam nic konstruktywnego- trudno.

Byłam na zarąbiście krótkiej wycieczce szkolnej, jednakże nie zmienia to faktu iż było sympatycznie. I śmiesznie. Ale nie tak jak być powinno. Oczywiście jest to bynajmniej kwestia względna. (jak wszystko z resztą… no może prawie wszystko) Ale co najważniejsze nie żałuję, że pojechałam.

Jutro występ z zespołem, ciekawe jak nam pójdzie. Mam nadzieję, że błyśniemy xD ah jeden z naszych ostatnich wspólnych występów. co jak co, ale łezka się kręci w oku. w końcu to właśnie z nimi TO się zaczęło. kontakt z muzyką w innym wymiarze.

dziękuję.

Chciałabym już mieć wakacje. Nie chce mi się chodzić do szkoły na bezsensowne lekcje. Ale z drugiej strony…

Ileż tu jest drobiazgów… Malutkich i ważnych.

“Proszę Pani… życie jest za krótkie i za piękne, żeby przejmować się pierdołami i kobietami z menopauzą”

You come through- P.J. Harvey

15
maj
08

Tygrysica T-235 oraz niedługotenzapieprzsięskończybuhaha.

Już niedługo. Cholera już niedługo. Zaraz skończy się ten zapieprz w szkole, znajdzie się sporo wolnego czasu, słońce będzie świecić ile wlezie i tak do końca roku szkolnego, aż do wakacji- tak, w zasadzie już jestem jedną nogą w terminiepo23czerwca. Uczyć się nie mogę- nic mi nie chce wchodzić, bo najzwyczajniej w świecie mi się nie chce.

W jednej sprawie zmądrzałam i nauczyłam się na nią gwizdać- zajebiście cenna umiejętność. I jakoś to będzie. Dzień ,a właściwie wieczór raczej optymistyczny. Przyświeca mi myśl, że nie długo to wszystko się skończy ,a od wolności dzielą mnie 2 sprawdziany z fizyki, 2 z geografii i jeden z biologii.

Na pewno trochę mnie będzie ściskać w sercu ,że rozstaję się z tymi moimi, bądź co bądź, ale kochanymi debilami klasowymi ^^ owszem narzekało się niekiedy na klasę i w ogóle ,ale w gruncie rzeczy, gdzie indziej takich znajdę. Właśnie TAKICH. Nigdzie. Gdzie znajdę takiego drugiego Bodzia ,który w przypływie ochoty, skacze na przerwie po kurczaka po czym wcina nóźki w sali od muzyki. Takiego Pawełka słodziutko mówiącego  “Beatka”, kiedy chce Tymbarka albo 20 groszy. I w ogóle cały ten Zakon Borsuka ,który wielokrotnie zmieniał nazwy (Buki, Niedźwiedzia, Suma czy też w końcu Dzika). Eh łezka się kręci w oku. Bądź co bądź sympatyczne ,wesołe dziewczynki służące pomocą i wsparciem. Ah i ta kultura. Zdarzały się chwile słabości ,kiedy to chciałam wymordować całą klasę np. zostajemy na lekcji czy idziemy na mecz? “Zostajemyy!” Rozstrzelać, mówię Wam.

Ale bądź co bądź klasa jak klasa. Szkoda się żegnać, ale jednocześnie chce już do liceum i chcę poznać nowych ludzi.

Dzisiaj na polskim miała miejsce radosna twórczość uczniów klasy rozszerzonej. Temat opowiadania pisanego na lekcji: dzień, w którym spotkałem mieszkańca obcej planety (na podstawie “Gwiezdnych dzienników”. Niestety nie zmieściliśmy się w opisie jednego dnia xP

“Nigdy nie zapomnę tego dnia, bowiem od niego wszystko się zaczęło. Wtedy wpadła mi do głowy pewna wizja: ja i ona. Te opływowe kształty, ognisty temperament, lubiąca ostrą jazdę… Po prostu gotowa na wszystko. Kochanka doskonała: Tygrysica T-235 z uranowym turbodoładowaniem i ze świeżutkim zapasem podtlenku azotu, który zapewniał szybkość i komfort jazdy w jednym. Dnia 13 lipca (piątek) wyruszyliśmy w podróż naszego życia.

15 lipca- lekkie zachmurzenie, temperatura powietrza  69 stopni w skali Wacława. Wg planu o 12 mieliśmy dotrzeć do Księżyca, jednak niespodziewany atak żądnych krwi ognistych kulek Czirios zepchnął nas na inną nieznaną planetę. Ku mojemy zdziwieniu “niezniszczalny” kadłub towarzyszki mojej podróży przy pierwszym stosunku z powierzchnią planety uległ rozkładowi na części pierwsze. O zgrozo…

16 lipca- dzień słoneczny, temperatura Wacek* wie jaka, godzina poranna. Skutkiem nadzwyczaj szybkiego procesu samokonsumpcji był brak dużego palca u lewej nogi. Ten niepokojący symptom zmobilizował mnie do podjęcia wyprawy w celu znalezienia czegoś do zjedzenia i… wedty go ujrzałem… Ta niesamowita** zielona blacha pokrywająca jego ciało wzbudziła we mnie… nadzieję***.”

c.d.n.

*chuj, **zajebista, *** sami se dopowiedzcie. cenzura ze względu na jeszcze jakieś pozostałe normy języka na lekcji polskiego.

spisali: Agnieszka P., Artur G., Beata D.

I koniec bajeczki na dobranoc.

19
kwi
08

trzeci z trzeciego.

stosunkowo dawno nie pisałam tu. po pierwsze jakoś się rozminęło mi z moimi zajęciami i ochotami ,a po drugie siadła mi wyszukiwarka i nie chciało mi odpalić bloga. no ale mniejsza.

19 kwietnia.

pamiętam jeszcze jak całkiem niedawno myślałam sobie: jeszcze kupa czasu do testów. będzie klawo. zdąży się  kilka rzeczy przejrzeć, może jakieś testy porozwiązywać. otóż moi drodzy: BROUHAHA. o tak. ta słodka naiwność.

zrobiłam jeden test. i jestem z siebie zajebiście dumna.

wysiadły korki na górze. i jest ciemno jak w dupie. i fajnie jest.

dalej głowię się nad szkołą i klasą. dalej nic nie wiem. dalej mam mętlik w głowie. i tak sobie myślę, że chyba niczego konkretniejszego nie stwierdzę na ten temat w najbliższym czasie więc sobie na trochę odpuszczę.

stwierdziłam, że chciałabym umieć kilka języków. tak. po pierwsze to całkiem przydatne, po drugie ponoć każdy nowy język to nowe życie. całkiem miłe. nie to że bym narzekała na ten mój teraźniejszy żywot, ale otwarta jestem na nowości.

ostatni okres mojego muzycznego światka spędziłam na włchanianiu całą powierznią ciała takiego fonemenu, takiego geniusza, czegoś tak pięknego i nie do opisania jak King Crimson. Słowo daję, nigdy przedtem nie doznałam czegoś takiego. Ta muzyka szarpie tobą od środka, ale też koi twoje zmysły, a ty zastanawiasz się przez cały czas jak człowiek mógł napisać coś takiego. Dawno nie słyszałam czegoś tak pięknego. Jeśli usłyszycie płytę Islands z tytyłowymi Wyspami, fenomenalną Formentera Lady, w której się po prostu zakochałam, z Listami (3:22- nie pamiętam ,aby jakikolwiek fragment jakiejś piosenki tak mną targał za każdym razem kiedy go odsłuchiwałam) , z Ladies Of The Road, to zaczniecie ważyć słowo piękno za każdym razem kiedy będziecie chcieli go użyć. Wierzcie mi. Kiedy usłyszałam Islands to zrobiło mi się głupio, że tyle razy zdarzyło mi się nadużyć słów: ”piękny” i ”niesamowity”. Album   Red- też świetny. A kawałek Elephant Talk? Ah, tyyle feelingu w tym jest, tyyle.

Darujcie mi moje długie wypowiedzi o muzyce, ale czasem ja tak po prostu musze. Musze i musze wyrzucić to co we mnie siedzi. Ah..

I siedze tak sobie przed kompem, słucham ukochanej Ciemnej Strony Mocy i zastanawiam sie nad róźnymi rzeczami. Czy po 23 IV będzie lepiej? Co się wydarzy? Jaka decyzja zapadnie odnośnie szkoły? Czy warto się łudzić? Warto czy nie? Czy znowu dałam się oszukać?

Tak patrzę na mój ostatni post i… miałam myśleć optymistyczniej. Okej. Postaram się.

Tytuł wziął się ze słów wypowiedzianych przez panią Kaczkowską w momencie kiedy włączyłam okno aby zacząć pisać. trzeci z trzeciego. trzeci utwór z trzeciego albumu Portishead .

I na koniec. Tak dla rytmu z feelingiem i pewną dozą znudzenia ,a i przymknięcia oka.

Talk, it’s only talk

Arguments, agreements, advice, answers,

Articulate announcements

It’s only talk

Talk, it’s only talk

Babble, burble, banter, bicker bicker bicker

Brouhaha, boulderdash, ballyhoo

It’s only talk

Back talk

Talk talk talk, it’s only talk

Comments, cliches, commentary, controversy

Chatter, chit-chat, chit-chat, chit-chat,

Conversation, contradiction, criticism

It’s only talk

Cheap talk

Talk, talk, it’s only talk

Debates, discussions

These are words with a D this time

Dialogue, dualogue, diatribe,

Dissention, declamation

Double talk, double talk

Talk, talk, it’s all talk

Too much talk

Small talk

Talk that trash

Expressions, editorials, expugnations, exclamations, enfadulations

It’s all talk

Elephant talk, elephant talk, elephant talk